W październiku 2018 roku został złożony do procedowania przez parlament obywatelski projekt ustawy zakładający likwidację obciążenia emerytów i rencistów podatkiem dochodowym od osób fizycznych oraz składką na ubezpieczenie zdrowotne. Jego pierwsze czytanie odbyło się w grudniu 2018 roku. Został on skierowany do Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, gdzie doczekał się przekazania go do konsultacji z organizacjami społecznymi oraz instytucjami państwowymi. Z uwagi na koniec kadencji, projekt nie został rozpoznany do końca.
Ponieważ obywatelskich inicjatyw nie obejmuje zasada dyskontynuacji, Sejm zajął się projektem po raz kolejny. Na posiedzeniu plenarnym Sejmu 22 stycznia br. podjęto decyzję o skierowaniu go do Komisji Finansów Publicznych oraz Komisji Polityki Społecznej i Rodziny.
Zgodnie z nim:
– wszystkie emerytury i renty wypłacane z powszechnego systemu ubezpieczenia społecznego;
– emerytury i renty wypłacane z zaopatrzeniowego systemu tj. byłym żołnierzom, strażakom, celnikom i funkcjonariuszom służb specjalnych;
– emerytury i renty wypłacane z rolniczego systemu ubezpieczenia;
– renty socjalne i emerytury pomostowe;
– renty z tytułu chorób zawodowych i wypadków przy pracy,
nie będą obciążone podatkiem dochodowym od osób fizycznych ani składką na ubezpieczenie zdrowotne.
W konsekwencji przyjęcia tej ustawy:
– zwiększą się dochody netto wszystkich świadczeniobiorców, w tym także tym, którzy pobierają świadczenia w kilku czy kilkunastotysięcznej wysokości,
– poprawi się sytuacja materialna najniżej uposażonych emerytów i rencistów;
– zmniejszy się wysokość wpływów do budżetu z podatku PIT;
– zmniejszy się wysokość wpływów ze składki do NFZ;
– zmniejszą się dochody jednostek samorządu terytorialnego.
W mojej ocenie:
– projekt zawiera propozycje rozwiązań nie mieszczących się w pojęciu sprawiedliwości społecznej, pomija inne grupy mające bardzo niskie niskie przychody, zwalnia od podatku osoby o bardzo wysokich przychodach;
– ustawa może naruszać zasady Konstytucji, uprzywilejowuje jedną grupę kosztem całego społeczeństwa;
– ustawa narusza podstawowe zasady związane z opodatkowaniem świadczeń ubezpieczeniowych (płacisz podatek jeżeli składka emerytalna i rentowa nie była opodatkowana);
– może spowodować dalszą zapaść publicznej służby zdrowia;
– obciąży budżet państwa, a więc nas wszystkich podatników, obciążeniami na rzecz jednostek samorządu terytorialnego.
Więcej na ten temat pisałem 2 listopada 2018 r. (Emerytura bez podatku). Mimo zdezaktualizowanych w tym wpisie wyliczeń dochodów z uwagi na wzrost minimalnego wynagrodzenia oraz wysokości minimalnych świadczeń, wysunięte w nim tezy i wnioski pozostają aktualne. Przypomnę jedną z nich:
„Przede wszystkim powinna zostać znacznie podniesiona kwota wolna od podatku, dla wszystkich, zarówno emerytów i rencistów, jak i pracujących. Jej wysokość powinna zostać wynegocjowana w ramach Komisji Dialogu Społecznego a rozwiązanie powinno mieć charakter systemowy. Kwota wolna od podatku powinna być ustawiona parametrycznie np. do wysokości minimalnego wynagrodzenia czy średniej emerytury lub renty i ulegać corocznie podwyższeniu.”.
Nie zarzucam autorom projektu złych intencji. Może po prostu nie do końca przemyśleli sposób, w jakim należy pomóc najsłabszym ekonomicznie. Sprawia to, że w mojej ocenie mamy do czynienia z kolejnym populistycznym projektem, których jak przypuszczam zacznie przybywać wraz ze zbliżającym się terminem kolejnych wyborów.
Skąd my to znamy?